Historia Drikanu

Poniżej prezentujemy Wam historię świata, w którym odgrywają się LARPy spod znaku ZT. Miłośników historii i osoby zainteresowane zapraszamy do czytania.

Dawne czasy

Nie wiadomo zbyt wiele o dawnych i zamierzchłych wydarzeniach, które miały miejsce, zanim człowiek pojawił się na świecie. Wiemy jedynie, że dwie wielkie cywilizacje: Elfy i Krasnoludy walczyły o dominację nad znanymi krainami. „Stare Wojny”, jak dziś je nazywamy, doprowadziły do upadku obu cywilizacji i skrycie się ich niedobitków w niedostępnych miejscach takich jak góry, lasy i wyspy. Wiemy jednak, że w ostatniej wielkiej bitwie tej wojny pojawiły się pierwsze armie młodych ras. Dozbrojeni i nauczeni przez „starszych” ludzie i orki walczyli po obu stronach z większym poświęceniem niż ich panowie, doprowadzając do rozstrzygnięcia owego starcia. Ponad 100 tysięcy trupów legło w Stamit, małej dolince, na zachodzie dzisiejszego Kemocku. Ponoć do dzisiaj wampiry i licze biorą stąd „rekrutów” do swych armii. Po tej bitwie elfy odpłynęły ku wyspom, zostawiając niewielkie kolonie w lasach, a krasnoludy zaszyły się w górach. Obie rasy doświadczyły regresu, tracąc wiele ze swego dorobku kulturowego i cywilizacyjnego.

Czasy pierwszego Imperium

Gdy tylko Elfy i Krasnoludy zwinęły swoje sztandary, aby w swoich kryjówkach odciąć się od świata, ludzie i orki pojęli, że nadszedł ich czas. Kolejne armie ruszyły do boju. Choć ludzie i orki byli tak samo podzielonymi rasami, orków było więcej, lepiej znosili trudy wojny i byli okrutniejsi od swych jaśniejszych braci. Gdy orki cieszyły się już ze zwycięstwa, ludzie zjednoczyli się pod dowództwem rodu Honorionów, uczniów elfów, i pokonali klany orcze, jeden po drugim, gdyż wewnętrzne spory nie pozwalały im zjednoczyć się pod jednym panowaniem. Orki wyparte z nizin udały się na wschód, za Nieprzebyte Góry, gdzie do tej pory mieszkają. Honorionowie zaś wykorzystali wiedzę elfów i posłuch ludzi, aby stworzyć Imperium, którego granice sięgały od wybrzeża na zachodzie do gór na wschodzie oraz od mórz południowych do mórz północnych. Poza Imperium pozostały wyspy elfów i ich lasy, a z nich największy Sindhirion oraz ziemie barbarzyńców zamieszkujących daleką północ. Krasnoludy utrzymały we władaniu swoje góry, zaś na południu ostała się wyspa Shing, gdzie wkrótce cesarze z rodu Tong mieli założyć własne państwo.
Imperium Honoriońskie zaś rosło i bogaciło się przez ponad tysiąc lat, a jego władcy, wieczni królowie, stawali się słabi, kontrolowani przez doradców i niezdolni do samodzielnego życia. Armia, która w większości nie walczyła od wielu wieków, upadała. W końcu jeden z wiecznych króli Astadi, zaślepiony swoją potęgą dworu w stolicy Honorionu – Sardzie, rzucił armię Imperialną przeciw elfom z Sindhirionu, starożytnego lasu pośrodku półwyspu Imeshijskiego. Przeciw 60 tysięcy legionistów imperialnych, stanęło do walki 2 tysiące Elfów, tysiąc barbarzyńców, połączonych przymierzem z elfami, oraz największa broń Elfów – tysiąc mistrzów żywiołu. Tylko jeden oddział wrócił do Sardu wypuszczony przez Elfów jako ostrzeżenie. Reszcie urządzono rzeź. Honoriończycy, zamiast, pozostawić elfy w spokoju, wystawili kolejną 70-tysięczną armię, która także nie wróciła. W mury Sardu wkroczyło jednak 800 barbarzyńców, przebranych za legionistów. Gwardia królewska za późno dostrzegła różnicę. Mówi się, że tego dnia, ulice Sardu spłynęły krwią. Astadi zginął nie wyznaczając następcy. Skutkiem tego, jego trzech synów i 8 generałów, toczyło między sobą przez całą dekadę wojny o kontrolę nad Imperium. Ciągłe dalekie rajdy w głąb terytorium przeciwnika rujnowały Imperium Po pewnym czasie, armie wycieńczone wojną dokonywały coraz bliższych i bliższych ataków. Nowi władcy też byli zmęczeni sytuacją, która przeciągnęła. Zmuszeni do płacenia armii ziemią, gdyż skarbce były puste, dali zalążek systemowi feudalnemu. W bitwach żołnierze tej samej narodowości, którzy stawali naprzeciwko siebie woleli nie walczyć ze swoimi krewnymi. W końcu władcy podpisali przymierze ludzkich królów, dzieląc Imperium na królestwa, które związano w lidze. Wprowadzono też porządek feudalny. Znikły regularne armie, poza zaciężnymi. Honorioński stał się tzw. „Wspólną Mową” ludzi.

Czasy królestw

Królestwami nazwano Imeshię, Zition, Lytion, Lnir, Navarsh, Kathen, Anfan, Canieh, Trou, Tamadoron, Kemock, i drugie imperium Honorionu. Od czasu powstania królestw, rozpoczyna się liczenie lat według rachuby honoriońskiej. Układ ten istniał dość długo. Królestwa trwały, pomimo ciągłych wojen między nimi i zmian terytorialnych. Wydawało się, że w takiej formie naród honorioński będzie trwał do końca świata, pomimo ciągłych wojen z nihilitami w Kemocku, z barbarzyńcami na północy i cesarstwem Shin-Tong na południu. Potrzeba było trzech wieków, aby system zaczął się łamać.
Około 305 roku po upadku pierwszego Imperium w Imeshii pojawił się nowy kult – Hetrionizm. Religia, którą wyznawali Imeshijczycy, nie tolerowała innych wyznań. Nie tolerowała magii, poza tą daną przez to bóstwo. Nie tolerowała nieludzi. Król Imeshii został zdetronizowany, a władzę przejęła kasta kapłańska, na czele z nieśmiertelną arcykapłanką Ithiel, która jak wierzą Imeshijczycy jest córką ich bóstwa. W ciągu kilkunastu lat kapłani obalili porządek feudalny królestwa i zaczęli formować pierwszą od wieków regularną armię, składającą się z fanatyków. Oczywistym był fakt, że armię tą stworzono w celu podboju sąsiadów. Król Zitionu, zbagatelizował całą tę sprawę uważając, że armia Imeshii, aby zaatakować jego kraj, musiałaby najpierw zmierzyć się z elfami Sindhirionu, z którymi nie dało sobie rady nawet pierwsze imperium. Tak też się stało. 15-tysięczna armia templariuszy wraz z 2 tysiącami kapłanów zmierzyła się z 2 tysiącami elfów, którym raz jeszcze na pomoc przybyli barbarzyńcy (tym razem około 2 tysięcy) i tysiącem elfickich mistrzów żywiołu. Bitwa trwała dwa dni. Już w pierwszych minutach mistrzowie żywiołu zostali zmuszeni do walki z kapłanami, pozostawiając swoją armię bez osłony magii. Nawet bez osłony elfy zaprawione przez wieki w wojnie i niezwyciężeni barbarzyńcy siali spustoszenie wśród Imeshijczyków. Przewaga liczebna Templariuszy była jednak zbyt wielka dla obrońców lasu. Trzecia bitwa pod Sindhirionem skończyła się klęską, a wśród pieśni barbarzyńców, wciąż jest opiewana z czcią ku chwale synów północy, którzy tam zginęli. Imeshijczycy spalili starożytny las i zagnali elfy do pracy na wsi. Dziś mówi się na Sindhirionów pogardliwie „ludzkie elfy”, gdyż żyją tak jak ludzie, a nawet gorzej. Przez kolejne 212 lat Imeshijczykom udało się włączyć do swojego „Państwa Zakonnego” Zition, Lytion, Kathen, a w końcu Lnir. W końcu granice ich państwa zatrzymały się na granicy z Honorionem, którego wieczni królowie do dziś dnia walczą z Arcykapłanką, nie pozwalając jej dalej rozszerzać swych wpływów.
W tym samym czasie, gdy powstawało państwo Zakonne, na północy w siłę urośli barbarzyńcy (stąd tak duża ich liczba w bitwie pod Sindhirionem). Ich nowy wódz prowadząc ich ku zwycięstwie zdobył Anfan, Canieh i Navarash. Dzięki zjednoczonej sile klanów, królestwa nie obroniły swoich terytoriów przed wielką armią, która wyruszyła z północy. Według opowieści w ostatniej bitwie wódz barbarzyńców, zwany Rogatym Wilkiem stanął naprzeciwko maga imieniem Harak. Podczas ich pojedynku wyszło na jaw, że wódz barbarzyńców jest niemalże niezniszczalny. Potężna magia nie robiła na nim żadnego wrażenia. W ostatnim rozpaczliwym ataku mag poświęcił swoją duszę, aby wepchnąć w otchłań potężnego barbarzyńcę. Klany choć zwyciężyły, tuż po wojnie na powrót zaczęły ze sobą walczyć. Zaś w Anfanie, Caniehu i Navarashu barbarzyńcy zlali się z miejscową ludnością, nadal odgrywając wielką rolę w tych królestwach.
W innym miejscu około 532 roku, wielka armada ruszyła z cesarstwa Shin-Tong ku imperium Honorionu. W wielkiej bitwie morskiej Honoriończycy przegrali tracąc całą swoją flotę (na 5 statków cesarstwa przypadały 2 statki imperium). Cesarz odniósł jednak pyrrusowe zwycięstwo. Armia inwazyjna, która miała zdobyć Honorion, w większości utonęła, w wyniku potężnego tajfunu, który nawiedził tamte wody. Niektórzy uczeni twierdzą, że była to kara zesłana przez elfów na cesarstwo za przymierzę z Imeshią w celu zagarnięcia ziem drugiego imperium. Jednakże jak dotąd nikt nie dotarł do dowodów użycia magii przez elfy. Od tamtej pory trwają nieustanne walki pomiędzy Honorionem i Shin-Tong o dominację na Morzu Bitw.
W roku 548 wysłano z Honorionu ekspedycję mającą na celu zbadania wysp rozciągających się w pobliżu wybrzeży imperium. Jednym z największych odkryć była wyspa zwana Argentium, która okazała się być zamieszkiwana przez rasy nieludzi. W przeciągu kilku kolejnych lat rozpoczęto osiedlanie wyspy przez obywateli Honorionu, która trwała przez kolejne 5 lat. Po tym okresie, jakby nigdy nic, przestały dochodzić jakiekolwiek informacje ze strony wyspy a wszystkie statki wysyłane na nią już nigdy nie wracały. Podobno winę za to ponosi bardzo niebezpieczne i rozszalałe „Oko Trolla”, czyli akwen wodny pomiędzy kontynentem a wyspą.
Przez kolejne 300 lat w wyniku wojen Honoriońsko – Imeshijskich, na granicy pomiędzy tymi dwoma najpotężniejszymi państwami powstały Spalone Ziemie – długi na kilkaset kilometrów pas wyniszczonej Ziemi, po której obie strony trwa do dnia dzisiejszego prowadzą wojnę pozycyjną oraz wypady w głąb terytorium przeciwnika.
Jednakże dla pozostałych królestw, nie działo się nic wartego uwagi, a w dawnych honoriońskich prowincjach, zaczęły formować się narody, grzebiąc raz na zawsze ideę ligi królestw. Narodowe królestwa nieczuły więzi między sobą, co doprowadzało do ciągłych konfliktów między nimi, czasami prowadzącymi do wojen. W roku 821 Imeshia niespodziewanie zaatakowała małe królestwo Navarash, i mimo, że przewaga Imeshyjskich wojsk była ogromna (powiadają, że podczas pierwszego uderzenia na jednego Navarashyka przypadało 6 Imeshian) wojna trwała 9 długich lat. Było to spowodowane zapewne tym, że w szeregach Navarashu można było spotkać nie tylko rdzennych mieszkańców, ale również zaciężne armie barbarzyńców, honoriończyków oraz elfy.
Obecnie mamy 850 rok od upadku pierwszego imperium. Sytuacja na Znanym Kontynencie jest napięta, królestwa sposobią się do wojny. Czas bohaterów i żołnierzy. Początek czasów wojen, w których najemnicy znajdą dla siebie zajęcie.

Dzieje Kemocku

Kemock, jako prowincja pierwszego Imperium powstał na 113 lat przed jego końcem, zabrany mieszkającym tam leśnym ludziom (dziś Nihilici). Podczas wojen o władzę generał Krian i jego armia osiedli w Kemocku, tworząc królestwo. Nikt jeszcze wtedy nie wiedział o mithrylu, który tam jedynie występuje. Przez wieki królowie z rodu Kriana bronili kemockich honoriończyków przed orkami, nihilitami i barbarzyńcami. Po 500-set latach, poddani króla pozostali jedynie w miastach, utrzymując się z handlu Noelem. Gdy w 615 odkryto mithryl, najpotężniejszy z metali, ranga królestwa z zapomnianego pogranicza urosła do rangi mocarstwa. Krótko jednak Kemock cieszył się tą zdobyczą. W ciągu ponad 200 lat, 6 wojen i 3 powstania spustoszyły kraj i spowodowały wymarcie dynastii Kriana. Obecny król Ryszard jest synem Artiana, generała wojsk Kemockich jakie przetrwały te wojny. Po śmierci ostatniego króla z dynastii Kriana, Artiana przejął władzę i został nowym królem. On i jego syn dali Kemockowi 34 lata pokoju (poza ciągłymi atakami orków i barbarzyńców, do których miejscowi już się przyzwyczaili). Musieli jednak zapłacić za to wysoką cenę. Kilka ton mithrylu rocznie, jest oddawane jako kontrybucja królom państw ościennych, a jedyną armię Kemocku stanowią kilkutysięczne siły Strażników Dróg.

Spisał Mały
Poprawki i uzupełnienia Mefi

Tagi:  ,

Zostaw odpowiedź

Udowodnij, że jesteś człowiekiem - przepisz tekst z obrazka

Please type the characters of this captcha image in the input box

Możesz używać tagów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>