KROK II – Wybór narodowości

Tworzenie postaci – KROK 2 – Wybór narodowości.

Wszystkie rasy powinny wybrać narodowość, kraj z którego pochodzą. Wiąże się to z pewnymi wymaganiami. Po pierwsze, Twój strój powinien być zgodny wraz ze strojem zwyczajowym tej nacji. Po drugie, musisz się odpowiednio zachowywać (np. jako Imeshianin nie powinieneś sprzyjać elfom, krasnoludom). Jeżeli wiesz, że nie dasz rady / nie chcesz odgrywać człowieka z jakiegoś konkretnego państwa, nie musisz wybierać narodowości. Wtedy Twoja postać zostanie zwykłym mieszkańcem, tubylcem. Jeśli jednak odgrywana przez Ciebie postać będzie dobrze odgrywana, żywa i będzie współgrać z przygotowanymi przez nas koncepcjami narodowości, istnieje szansa, że Twoja postać otrzyma pewne, przygotowane specjalnie dla danej nacji, wyróżnienia, które pozostaną naszą tajemnicą…

Lista narodowości

Nihilita

Powolny pewny krok, pod stopami suche liście dębu, lecz nie wyda żadnego dźwięku. Słaby deszcz leje z chmur w jesienny poranek, gdy koło drzew kroczy Nihilicki myśliwy. Szaty jego obdarte i ubłocone, wzrok czujnie przeczesuje leśną gęstwinę, ręka leśnego pana umiejętnie na cięciwie oczekuje rozkazu, lecz zwierzyny nie widać. Wtopiony w zielonobrązowy krajobraz czujnym wzrokiem rdzennego mieszkańca tych krain czai się jak wilk na zwierzynę. Krótki miecz co parę kroków obija się o uda łowcy, nie wydając przy tym żadnego hałasu, oddech spokojny i cały czas kontrolowany. Wreszcie jego oczom ukazał się jeleń, cięciwa naprężyła się do granic możliwości i …

Nihilici to rdzenny lud Kemocku, podczas ekspansji Imeshii na Kemock zostali zmuszeni do opuszczenia swych osad i ukrywania się w lasach, gdzie pośród najgęstszych puszcz zbudowali nowe osiedla. Jednak nadal są ekonomiczną potęgą Kemocku – w ich rękach leży wydobycie mithrilu, produkcja karbidówki, wiele ich kobiet jest Warzelniczkami Noela. W stolicy Nihilitów – Gaju Srebrnych Liści – rośnie drzewo, którego liście chronią przed potężną magią, dlatego są bardzo pożądanym towarem na rynku w tych niebezpiecznych czasach. Wyznają Dagonizm, za swego jedynego Boga i Stwórcę uznają jedynie Dagona. Bardzo blisko związani z naturą. Ubierają się w brązowo – zielone stroje, by móc lepiej ukrywać się w lesie. Szczerze nienawidzą Imeshian oraz wszystkich, którzy zakłócają spokój im i ich umiłowanej puszczy. Mają bardzo rozbudowaną kulturę i wierzenia, opierające się głównie na kontakcie z naturą.

Imeshianin – templariusz

Jego twarz jak posąg wyryty w granicie, wyrażała trwogę dla wroga i nadzieje dla przyjaciela. Po stalowym napierśniku wiły się dwa srebrne sznury od czerwonego płaszcza, a na środku lśnił się złoty znak najwyższego Hetriona. Jego oddział był gotowy do wymarszu, choć dopiero od kilku miesięcy mieli za dowódcę Imeshijskiego templariusza, czuli, że są gotowi do walki. Wystarczy ten widok, gdy przed ich oddziałem stał ten wysoki, dumny człowiek, który w oczach miał lepsze dni, a u jego boku zwisał długi, pozłacany miecz, za takim dowódcą pójdą wszędzie…

Templariusze są jedną z najważniejszych grup społecznych w Imeshii, cieszą się w kraju sporymi przywilejami. Od dziecka wychowywani są na wojskowych, od najmłodszych lat szkoląc się w wojennym rzemiośle. Równie skutecznie zaszczepia im się wręcz fanatyczną wiarę w Hetriona – wg Hetrionistów jedynego prawdziwego Boga w świecie. Templariusze zaprowadzają porządek w państwie, są dowódcami wypraw w głąb Kemocku. Ślepo kierują się zasadami swej wiary, tępiąc wszystko, co nieludzkie czy magiczne, dlatego wśród templariuszy nie spotkamy żadnego nieczłowieka. Ich stroje to zazwyczaj czarne kaftany ze złotymi wstawkami. Mała bardzo sformalizowana i zhierarchizowana struktura, pod względem organizacyjnym na całym Znanym Kontynencie nie spotkamy lepszej formacji wojskowej.

Imeshianin

Praca – dom – sen – praca. Tak wygląda codzienność Garetha. Od czasu do czasu wraz z rodziną ruszy do świątyni Hetriona na nabożeństwo, czasem z kumplami wpadnie do szynku czy na arenę poobserwować walki gladiatorów. Takich jak on w stolicy mieszka wielu. Jest Imeshianinem, członkiem największej potęgi na Znanym Kontynencie i jest z tego dumny.

Imeshianie to zwykli mieszkańcy Imperium Imeshii. Najwięcej z nich mieszka w miastach, posiadają dobra pracę i niewielki majątek. Wyznają Hetrionizm, choć nie tak fanatycznie jak templariusze. Są bardzo praworządni i niezwykle karni – bez zastanowienia przestrzegają wszystkich istniejących praw, a jeśli jakieś złamią, najczęściej sami poddają się karze. Ich strój od stroju imeshijskich templariusz odróżnia brak złotych elementów na tunice, ubierają się na czarno i szaro.

Imeshyjski niewolnik

Biegł jak szaleniec opętany przez demona, brukowaną drogą, odziany jedynie w podarte szaty. Był chyba elfem, albo miał tylko elficką krew, a na twarzy natomiast znamię, które ograniczało mu marzenia, nadzieje, życie. Za nim słychać było tętent koni imeshisjkich żołnierzy, zbliżali się nieuchronnie, a on dyszał straszliwie i przeklinał swoich prześladowców. Po chwili wskoczył w gęstwinę i umknął pogoni, teraz błąka się po Kemocku w poszukiwaniu zemsty na imeshyjskich psach…

Niektórzy mieli pecha, że pojawili się na terenie zajmowanym przez Imeshię. Niektórzy mieli jeszcze większego pecha, że urodzili się elfem, krasnoludem czy inną, nieludzką istotą. Jeszcze większego pecha mieli ci, którzy postanowili parać się magią, ale największe nieszczęście przypadło tym, których do tego pochwyciły oddziały imeshijskich templariuszy. Większość z tych pechowców zostaje najczęściej zabita na miejscu, niektórzy z nich jednak trafiają wgłęb Imeshii, do jednego z więzień dla odmieńców. Wykorzystywani jako niewolnicy, darmowi pracownicy czy służba pracują ponad wytrzymałość. Lecz niektórym udaje się zbiec. Cały czas w biegu, uciekają przed swymi oprawcami. Wszystkich ich łączy jedno – szczera nienawiść do Imeshii i jej mieszkańców. Na czole maja wypalony trójkąt – znak niewolników Imeshii.

Anfańczyk

Z jakiej jesteś rodziny ? Darvinów? … to gdzie masz na ramieniu ich herb ? Coś kłamiesz, mój drogi – powiedziawszy to, postać w stroju łowcy, lecz z widocznymi bogatymi zdobieniami, schyliła się nad trochę biedniej wyglądającym człowiekiem – Pewnie jesteś z jednego z tych zubożałych rodów ? – łowca spytał się spokojnym głosem. Nie śpiesząc się, ten drugi odpowiedział – Tak, mój ród nie należy do najbogatszych, ale zaklinam cię, że nie znajdziesz najmężniejszych wojowników lasu, nigdzie indziej jak nie w naszym rodzie…

Anfańczycy to dumny naród. Całe ich życie krąży dokoła rodu, rodziny, tradycji. Niechętnie zapuszczają się poza granice swego kraju. Bogatsi żyją w drewnianych dworach pośród lasów, biedniejsze grupy zamieszkują kilka większych miast. Uwielbiają polować, las dla wielu jest drugim domem. Zwracają wielką uwagę na swoją przynależność społeczną, tytuły i uprzejmości. Naród bardzo dumny, wyniosły, czasami wręcz arogancki w stosunku do istot gorzej sytuowanych. Nie posiadają sformalizowanej armii, wszelkie wyprawy wojenne są organizowane na wzór pospolitego ruszenia – każda rodzina wystawia do walki swego przedstawiciela, zobowiązana jest również do wyprawienia podległych rodzinie chłopów.
Ubierają się w maskujących kolorach, choć ich odzienie jest bardziej szykowne i lepsze od zielonobrązowych szmatek Nihilitów.

Caniehczyk

Strażnik jak zwykle już piąty raz przechodził tym ciemnym i ponurym korytarzem, a z boków dobiegały go wrzaski i krzyki więźniów. Tylko jeden zachowywał spokój i ogładę, na co strażnik bardzo się zdziwił, gdyż ten blok więzienny był przeznaczony dla skazańców idących na śmierć. Zatrzymał się więc koło celi i zapytał – TY TAM !! Czemu jesteś taki spokojny? Przecież jutro wyjdziesz na wolność, a raczej twoja głowa. – zaśmiał się chrapliwie, i dodał – a potem twoje nędzne ciało zostanie skonsumowane przez twoich jedynych sąsiadów ROBALE !! Hahaha – więzień powoli podniósł głowę i odpowiedział – Rodzina Hannów ci nie wybaczy, jeszcze dzisiaj się o tym przekonasz… – gdy strażnik się troszkę uspokoił poczuł za sobą lekki powiew wiatru, a gdy się odwrócił, zimne ostrze sztyletu wbiło mu się w gardło, kończąc tą komedię…

Canieh to państwo, w którym rodzina odgrywa najważniejszą rolę. Źle kończą ci, którzy zadrą z jednym z rodu – równie dobrze mogliby zdenerwować cały zastęp imeshijskich templariuszy. Dlatego też mieszkańcy Caniehu rzadko miewają wrogów. Szczególnie tych na dłuższą metę. Najczęściej znikają w dziwnych okolicznościach po góra tygodniu. Służby porządkowe terenów, gdzie znajdują się obywatele Caniehu często mają problem ze znalezieniem zaginionych (choć jeśli w okolicy znajduje się rzeka zazwyczaj tam kierują swoje kroki, by wyciągnąć ciało z wielkim kamieniem przytroczonym do szyi) lub identyfikacją zmasakrowanych ciał.
Tradycją narodową Caniehu są noże. Nie wiadomo do końca, jak zaczęła się ich historia, ale spotkać Caniehczyka bez noża to tak, jakby spotkać krasnoluda bez brody. Od dzieciństwa ćwiczą posługiwanie się nożem, wraz z osiągnięciem dojrzałości młody obywatel dostaje swój własny nóż, z wyrytym herbem swej rodziny. Jego zgubienie oznacza wielką hańbę dla całego rodu, często nieudacznik, który zgubił swój nóż znika w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach. Ubierają się bardzo kolorowo.

Uchodźcy z Navarash

Mówię ci Harim, jeszcze odbudujemy naszą ojczyznę… – mówił to wyprostowany i dumny osobnik w szarych szatach, trzymając w rękach kufel Kemockiego Czarnego Piwa – nie poprzestaniemy walczyć i będziemy niszczyć oraz plądrować wszystko co Imeshijskie, tylko musimy znów się zjednoczyć… – Jego słuchacz kiwał tylko głową i tylko co chwilę przytakiwał i dopowiadał… – Polegliśmy, lecz wstaniemy jako nowa potęga i zgnieciemy wrogów…- wtem drzwi karczmy otworzyły się z hukiem i do środka wszedł Imeshijski patrol…

Navarash stało się pewnego rodzaju symbolem. Małe królestwo sąsiadujące z Imeshią stało się jednym z kolejnych celów ekspansji Imperium. Decydującym momentem była walka na polach pod stolicą Navarash, gdzie mieszkańcy odnieśli straszliwą klęskę w walce z oddziałami wojsk Imeshii. Choć walczyli odważnie, wielu z nich zginęło, wielu też trafiło do niewoli. Ci, którzy utrzymali się przy życiu uciekli na wschód – do Kemocku. W stolicy Kemocku, Ksirtam, powstał nieoficjalny rząd Navarash, który planuje odbicie dawnych ziem z rak okupanta. Królestwo stało się symbolem walki i poświęcenia mimo niepowodzeń. Ubierają się na granatowo. Ich domostwa to najczęściej spore folwarki, przy których uprawiają ziemię i hodują bydło. Nie posiadają regularnej armii – wszystkie wojny prowadzą na podstawie pospolitego ruszenia. Bardzo dumni w swoim zachowaniu i mowie, z pewną skłonnością do przesady. Bardzo religijni.

Mieszkańcy Trou

Powiadają że znowu widzieli jednego z Trou – zagadał Imeshyjski strażników do drugiego – I co ? Ubili go ? Złapali ? – odpowiedział na te pytania z pogardą – Tyś głupi ?! Czy tylko takiego udajesz… oni nie mogą im nic zrobić, bo…

Trou to małe państewko otoczone z 3 stron ziemiami Imeshii, a z jeden strony morzem. Obywatele tego kraju rzadko kiedy zapuszczają się na dalsze obszary. Zastanawiające jest, czemu Imeshia już dawno Trou nie podbiła, nie wydaje się bowiem, by ich siła militarna była znacząca. Wszystkie źródła mówiące o mieszkańcach tego terenu mówią, że ludzie z tego kraju są bardzo tajemniczy i niechętnie dzielą się wiadomościami o sobie, na światło dzienne nie wyszła także żadna tamtejsza pozycja, która mogłaby powiedzieć nam więcej o nich. Wiadomo tylko jedno – Imeshianie z jakiś względów omijają ich szeroki łukiem. A mieszkańcy Trou doskonale o tym wiedzą i są z tego dumni. Nie chcą jednak wyjawić powodu…

Tamadorończyk

Przypomniało mu się teraz jak szedł pomiędzy złocistymi kłosami zboża i czuł zapach sadów. Widział te łąki pięknie uprawione, mieniące się kolorami… Jednak bitewny okrzyk Przywódcy wioski wyrwał go bezlitośnie z przeszłości i z zaciśniętymi zębami zaczął biec w tłumie swoich pobratymców na małe grupki Imeshyjskich oddziałów. Po lewej ktoś dostał ostrzem w głowę, z boku wrzask rozpruwanego gardła, a on sam w futrzanej kamizelce z olbrzymią siłą ciął wrogów swym dwuręcznym toporem…

Tamadoron to nieduże państwo, zamieszkałe głownie przez koczownicze plemiona barbarzyńców. Zajmują się głównie hodowlą bydła i zbieractwem. Odziewają się głownie w skóry zwierząt, wśród niektórych plemion panuje tradycja noszenia przy pasie czaszek poległych wrogów. Tamadorończycy są narodem bardzo walecznym, co za każdym razem potwierdzają, gdy przybywają na nowy teren – każdy sprzeciw tłumią ogniem i toporem. Wiele plemion żyje z rabunku – napadają na okoliczne ziemie, a gdy już wykorzystają wszystkie znajdujące się tam zasoby, opuszczają to miejsce w poszukiwaniu nowego.
W Kemocku i okolicach znani są ze swojego barbarzyńskiego szału – gdy barbarzyńca wpadnie w furię zdarzało się, że cały oddział doskonale uzbrojonych i wytrenowanych wojowników nie dawał mu rady.

Ramazja – narodowość tylko za przyzwoleniem organizatorów

Ogień rozprzestrzeniał się niezwykle szybko. Z niektórych partii grodu pozostał jedynie popiół. Pozostali przy życiu strażnicy miotali się bezradnie, mieszając się z tłumem spanikowanych mieszkańców. Z okien domostw wypadały zmasakrowane martwe ciała, pocięte z chirurgiczną precyzją. Oprawcy byli bezwzględni- mordowali każdą napotkaną istotę. Czerń ich szat mieszała się z czerwienią krwi pokonanych. Ich twarze, pokryte tatuażami były czarne od smoły, a oczy wyrażały opanowanie, pomieszane z specyficzną żądzą zabijania. Nikt nie wiedział skąd się wzięli i w jaki sposób udało im się podpalić gród. Masakra trwała całą noc. Dopiero wschód słońca ukazał światu pozostałości fortecy, utopionej we krwi i splądrowanej ze wszystkich dóbr. Napastnicy zniknęli równie szybko jak się pojawili.

- Chcę wiedzieć o nich wszystko! Melduj! – Książę Kirtan był wyraźnie przerażony widokiem grodu, który jeszcze przed kilkoma godzinami stanowił ważny punkt na tutejszym szlaku handlowym. Spoglądał na ruiny z wyraźną odrazą. Nawet on, weteran licznych wojen, nie widział nigdy tak okropnej rzezi.
- Nazywają siebie Ramijaah, co w ich języku oznacza “Wygnani”. Pochodzą z Archipelagu Ramazyjskiego, odległego zespołu wysp z którym nie utrzymujemy żadnych kontaktów dyplomatycznych. Według informacji, które udało nam się zebrać jest to grupa największych przestępców – morderców, podpalaczy, gwałcicieli i innych przedstawicieli najgorszego elementu. Po wygnaniu z archipelagu utworzyli grupę, która z upływem lat zamieniła się w niezwykle morderczy oddział. To wszystko, co wiemy, Panie – oficer wyprostował się w oczekiwaniu na dalsze polecenia.
- Jak działają? Gdzie stacjonują? Potrzebujemy konkretów! Przecież musieli zostawić po sobie jakieś ślady!
- Za przeproszeniem, książę. Jedyne ślady, jakie po sobie zostawili, to te które teraz oglądamy.

Senekowie – narodowość tylko za przyzwoleniem organizatorów

Pewnego wieczoru dziadek opowiedział swemu wnuczkowi z plemienia Torak-hu o bitwie, która toczy się wewnątrz każdego człowieka:

Mój drogi, ta bitwa dotyczy dwóch wilków, które się w nas znajdują.

Jeden z nich jest Złem. Jest złośliwy, zawistny i zazdrosny, smutny i zrozpaczony, chciwy, arogancki, użalający się nad sobą, winny, zawstydzony, fałszywy, kłamliwy i próżny, z kompleksem mniejszości lub wyższości, egoistyczny.
Drugi jest Dobrem. Jest radością, miłością, pokojem i spokojem, nadzieją, optymizmem, pokorą, uprzejmością, dobrocią, współczuciem, hojnością, empatią, odwagą i wiarą.”
Wnuczek pomyślał chwilę i zapytał swego dziadka: “Który z nich zwycięża?” Stary Torak-hu odpowiedział: “Ten, którego karmisz”. 

Senekowie to plemiona żyjące głównie na nieużytkach i pustyniach Drikanu. Są ludem plemiennym zajmującym się głównie polowaniem i zbieractwem. Z natury są łagodni, chodź groźni, kiedy ktoś ich zdenerwuje. Ciężko przychodzi im przyswajanie wynalazków cywilizacyjnych takich jak “pieniądz” czy “własność prywatna”. Przez swoją “naiwność” są często wykorzystywani przez ludzi “cywilizowanych”. Na szczęście rzadko opuszczają swoje tereny plemienne, gdyż jest to lud, który dostosował się do ciężkich, pustynnych warunków życia. Często zmieniają miejsce pobytu, są pustynnymi nomadami Drikanu. Jako, że często muszą walczyć o przetrwanie są wyśmienitymi wojownikami. Zwłaszcza ich łucznicy są mistrzami w swojej dziedzinie. Czasami, kiedy poczują zew przygody, młodzi Senekowie zatrudniają się jako najemnicy czy łowcy przygód, aby zwiedzić Drikan. Jednak, po określonym czasie, zawsze wracają do plemienia (niekoniecznie tego, z którego się wywodzą) przywożąc Wodzowi cenny podarek, aby móc zostać przyjętym na jego łono.

Honoriończyk

Narodowość w procesie tworzenia.

Mieszkańcy Kemocku

Narodowość w procesie tworzenia.

Idź dalej

Zostaw odpowiedź

Udowodnij, że jesteś człowiekiem - przepisz tekst z obrazka

Please type the characters of this captcha image in the input box

Możesz używać tagów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>